PORADY

        W  salonie przyjmuję zwierzęta, które wymagają rozczesania skołtunionej sierści. Jednakże właściciele muszą być świadomi, iż nie męczę zwierząt i jeśli zwierzak ma bardzo skołtunioną sierść albo wręcz sfilcowaną - jedynym wyjściem może być ostrzyżenie pupila. Wtedy taki piesek zazwyczaj nie wygląda szczególnie ślicznie, jeżeli ma (bo musi), krótko ostrzyżone włosy na łapach, nie czarujmy się zazwyczaj wtedy wygląda jak mała „pokraka”. Zabiegi pielęgnacyjne takie jak czesanie, strzyżenie i trymowanie psów są nieodzowne by utrzymać psią szatę w doskonałej kondycji.

        Do rozczesywania nie używamy tylko szczotki, szczotka owszem, w domu powinna być i najczęściej jest. Nie ma natomiast grzebienia. Tymczasem szczotką rozczesujemy pierwsze, zewnętrzne warstwy sierści i jeśli coś tam się skołtuniło, szczotka to wychwyci. Potem jednak koniecznie czeszemy psa grzebieniem. Tylko grzebień poradzi sobie z kołtunami na łapach i na ogonie. Szczotka w życiu do nich nie dotrze. Procedura powinna, zatem wyglądać tak: wstępnie rozczesujemy psa szczotką, rozprawiamy się z kołtunami za pomocą grzebienia, a na koniec jeszcze raz czeszemy szczotką, żeby sierść wyglądała ładnie. W każdym domu, gdzie mieszka pies długowłosy, musi znajdować się i grzebień i szczotka. Jeżeli powstaną kołtuny, to nie wycinamy ich, lecz próbujemy rozczesać, upartego i sfilcowanego kołtuna, ostatecznie można rozciąć wzdłuż, a potem rozczesać. Na rynku jest dużo odżywek ułatwiających rozczesywanie, które naprawdę pomagają.

        Zimowa przerwa strzyżeniu psa, to jeden z najczęstszych i najpoważniejszych błędów. Psa powinno się strzyc regularnie i to bez względu na porę roku. Pies ostrzyżony nie zmarznie, bo nie likwidujemy mu włosa, tylko skracamy jego długość. Podszerstek, jak był, tak pozostaje, wiszące skołtunione strąki nie grzeją. Skutki przerwy w strzyżeniu są straszne. Wiosną do salonu trafia potwornie skołtuniony mop, a właściciel płaci za pielęgnację dwa razy tyle, co zwykle. Żadna oszczędność, naprawdę. Szczególnie ważne jest, aby obcinać włosy psom, które chodzą w ubrankach. Pod ubrankami długi włos tworzy filc „nierozczesywalny”!
W zimie należy usuwać włosy spomiędzy opuszek łap, które łapią brud i śnieg uniemożliwiając sprawne poruszanie się, a nawet otarcia i rany. Dobrze jest także zaopatrzyć się w specjalny preparat do psich łap, który chroni opuszki przed otarciami i zranieniem.
W okresie zimowym dobrze jest też kąpać psy w salonach fryzjerskich, gdyż zabieg ten zostanie wykonany sprawniej dokładnie, a pies wysuszony w możliwie jak najkrótszym czasie, co umożliwiają profesjonalne suszarki o znacznie większej sile podmuchu niż nasz domowy sprzęt. Zabieg ten można wykonywać znacznie częściej niż razy czy dwa razy do roku. Zasadniczo psy posiadające włos można kąpać częściej, nawet raz na tydzień lub 2 tygodnie, a psy, których okrywę stanowi sierść, raz na 3 miesiące chyba, że paskudnie śmierdzi, wtedy nie wahamy się, lecz ładujemy psiaka do wanny. Ważne jest, aby kosmetyki używane do kąpieli pochodziły z profesjonalnych linii przeznaczonych specjalnie dla psów, gdyż szampony przeznaczone dla ludzi mogą doprowadzić do przesuszenia skóry i powstania łupieżu.

Błędy w pielęgnacji naszych kochanych kudłaczy:

- Kąpanie psa w szamponie dla ludzi. Pies ma zupełnie inne pH skóry niż człowiek i ludzki szampon jest dla niego niezwykle inwazyjny. Zwłaszcza, jeśli z racji uwarunkować rasowych musimy psa kąpać często.

- Niepojęta wiara w delikatność szamponu Bambino, działanie tego szamponu na skórę psa jak wyżej.

- Zbyt częste kąpanie psa. York to takie stworzenie, które powinno być często kąpane. Przez często rozumiem raz na tydzień lub ostatecznie, raz na dwa tygodnie. To w zupełności wystarczy.

- Zbyt rzadkie kąpanie psa. Najgorszy widok, jaki może być, to tłuste, nędzne strąki zwisające smętnie z chudej grzbieciny. Niestety takie yorki też się spotyka. Padają one ofiarą przekonań właściciela, że psa kąpać należy jak najrzadziej. Psa kąpać należy tak często, jak jego uwarunkowania rasowe tego wymagają. A brudne yorki po prostu śmierdzą, pamiętajmy o tym.

- Nadużywanie szamponów przeciwpchelnych i rozkołtuniających. Jeśli na szamponie przeciwpchelnym jest napisane, żeby go trzymać 10 minut, to trzymamy 10 minut. Pół godziny niczego nie zmieni. Zbyt częste kąpanie psa w szamponie rozkołtuniającym sprawia, że z sierści robi mu się siano. Fakt, łatwo go rozczesać, ale włos dosłownie łamie się w rękach. Psa trzeba po prostu czesać, a nie nadużywać chemii.

- Kąpiel zakołtunionego psa- psa czeszemy przed kąpielą, w wodzie kołtunki pięknie się utrwalają, potem zamieniają się w filce, a dalsze takie postępowanie doprowadza do powstania materiału na onuce.

        Przed wizytą u fryzjera, zaleca się wyprowadzenie psa na dłuższy spacer, który pozwoli mu wytracić nadmiar energii, załatwić potrzeby fizjologiczne i ułatwi mu zachowanie spokoju podczas zabiegów pielęgnacyjnych. Decydując się na wizytę w salonie groomerskim, warto zostawić tam zwierzaka na czas pielęgnacji. Obecność właściciela dekoncentruje nie tylko psa, ale też fryzjera. Pies gorzej się zachowuje, bo czuje się znacznie pewniej przy właścicielu, przez co pielęgnacja trwa dłużej i jest bardziej męcząca i stresująca dla zwierzaka.

Wizyta trwa od 1,5 godziny w górę, w zależności od rasy i stanu sierści kudłacza, np. shi tzu pięknie wyczesany to od 1.5 h do 2,5 h, rozczesywanie kołtunów ok. godziny, razem może to być nawet 4 godziny.

Na wizytę składa się:
Rozczesanie, ewentualne „rozkołtunienie” z użyciem specjalnych preparatów, dwukrotna kąpiel z użyciem właściwego dla danej rasy szamponu, nałożenie odżywki ponowne rozczesanie, suszenie, usuwanie włosów z uszek, wycinanie włosów między opuszkami, obcinanie pazurków, strzyżenie
.

© PSI FRYZJER NA GÓRCE RADZIONKÓW copyright by Marcin Ciura